kryzys w związku,  nieidealna,  posklejać siebie,  posklejana miłość,  posklejana rodzina,  szczęśliwa kobieta,  związek

Posklejać siebie ! Bez oszukiwania i udawania.

Zastanawiałaś się kiedyś jak to jest być sobą ?? Tak naprawdę sobą !? Bez sztucznych uśmiechów, bez tony Photoshopa, bez udawania i oszukiwania jaka jesteś naprawdę ?

Posklejać siebie zacząć od nowa układać sobie życie ze świadomością swoich błędów jak i sukcesów. Bez udawania przed samym sobą.

Do niedawna sądziłam, że takie udawanie i oszukiwanie siebie jak i innych jest czymś normalnym. Byłam w ogromnym błędzie, ale nie uświadomiłam sobie tego sama. Zostało mi to brutalnie uświadomione przez mężczyznę który zaczął znaczyć dla mnie wiele. Na samym początku byłam na niego wściekła, bo nie zgadzałam się z jego opinią. Sądziłam, że jestem sobą i nie staram wpasować się w otoczenie. Ale po wspólnym czasie jaki spędziliśmy do chwili obecnej wiem, że udawałam i najgorsze jest to, że oszukiwałam samą siebie. Obecnie trudno mi jeszcze wyjść z założenia, że nie powinnam starać się o względy, uwagę i opinię innych. Powinnam żyć w zgodzie z sobą i robić to co uważam za słuszne i dobre dla siebie i swoich dzieci. Powinnam być egoistą z poczuciem świadomości o dobro wspólne mojej rodziny. Dlatego obecnie staram się myśleć w zgodzie ze swoim sumieniem i nie przejmować się wyidealizowanym światem i opinią „idealnych” ludzi.

Nie jestem idealną matką, partnerką i człowiekiem zapewne też nie byłam idealną żoną. Ale kto z nas jest, kto nie popełnia błędów, nie ma potknięć … Tylko ludzie którzy nie próbują różnych wyjść aby coś naprawić, zrozumieć oraz wyciągnąć wnioski. Każda nowa sytuacja to kawałek wielkiej układanki zwanej życiem, czas je posklejać i cieszyć się z efektów.

W wieku 30 kilku lat postanowiłam posklejać sobie życie z kawałków, które nabyłam poprzez doświadczenie.

Nie jest łatwo muszę to przyznać, bywają dni w których tracę energię na walkę … Chcę się poddać, ale wiem, że nie walczę tylko o lepsze jutro dla siebie a dla całej naszej posklejanej rodzinki. Nie jest łatwo, bo każdy z tych „naszych” kawałków jest inny co jeszcze bardziej utrudnia dopasowanie. Oboje mamy ogromną siłę i determinację do walki. Nawet w gorsze dni doskonale potrafimy się wesprzeć poprzez mocne potrząśnięcie i wygarnięcie szczerze bez „miodu” co myślimy. Fakt na początku bywało to bolesne, bo gdy żyje się w „idealnym” świecie takie rzeczy nie mają miejsca. Z czasem zaczęłam się przyzwyczajać, że tylko szczerością i prawdziwą sobą będę umiała stworzyć związek w którym nawet w momencie wielkiego kryzysu będę czuła, że jestem wartościową i kochaną kobietą.

Całe życie zastanawiasz się nad jego sensem, czas je znaleźć!!

Posklejać siebie!

Każdy związek czy to z miłości, czy z rozsądku miewa kryzysy. My w takim od jakiegoś czasu żyliśmy-żyliśmy w złudnych wizualizacjach naszego związku. Ja jak i Pan Skomplikowany, przez chwilę zapomnieliśmy co nas połączyło, przytłoczeni monotonnością dnia codziennego. Każde z nas miało początkowo inne wyobrażenia co do tego jak będzie wyglądało nasze wspólne życie. Od początku wiedzieliśmy za to, że nie będzie nam łatwo. On kawaler od zawsze, bez dzieci i zobowiązań, z silnym charakterem. Ja po rozwodzie, z dwójką dzieci, kredytem i niską samooceną. Dla wielu nasz związek to jak układ dwójki dorosłych osób, które w pewnym momencie swojego życia postanowiły czegoś na przekór, czegoś czego oboje pragną, bez względu na to co powiedzą inni.

Posklejani MY!

Jako dorośli ludzie z rozsądkiem podjęliśmy taką a nie inna decyzje licząc się też z konsekwencjami podjętej drogi. Każdego dnia docieramy się i uczymy siebie. Dni bywają różne, jednego dnia czujesz nieodpartą radość i jest tak normalnie, następnego czujesz, że chciałabyś być gdzie indziej, ale wiesz, że nie możesz się poddać, oboje tego nie robimy. Widzimy sens w naszych sprzeczkach, kłótniach i rozmowach. Każda nowa sytuacja uczy nas czegoś nowego i utwierdza w przekonaniu, że nadal chcemy uczyć się siebie-musimy posklejać siebie nawzajem. Toczymy codzienną batalię ze swoimi temperamentami, przyzwyczajeniami i wyobrażeniami życia rodzinnego. Jako wartościowi i inteligentni ludzie nie dążymy do idealności a raczej do zrozumienia siebie i życia z sobą pomimo naszych wad.

Dzięki temu, czego nauczył mnie ten skromny człowiek z przeszłością, potrafię dzisiaj być szczera sama ze sobą. Przekłada się to też na to, że jestem szczera w stosunku do niego i innych, zapewne jeszcze dużo pracy przede mną. Mając takiego człowieka obok siebie będzie to łatwiejsze. Wiem również to, że on dzięki temu, że ma mnie obok- każdego dnia wstaje i widzi sens własnego życia. Które zmieniło się diametralnie w ciągu tego czasu odkąd jesteśmy razem.

Jesteśmy dla siebie jak yin i yang, niby różni a równoważni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *